sobota, 7 lipca 2012

Rozdział 4 "Bliźniaki"


- Dzieci! Pospieszcie się! Jest już późno!
- Mamo, gdzie moja bluzka?
- Nie wiem!
- Tato weź moje walizki!
- Już biorę.
- A kto weźmie sowę?
- Szybciej! Pociąg odjeżdża o 11.
- Pojedziemy taksówką, już zamówiłem.
Gdy dojechali szybko przeszli przez barierkę i pobiegli do pociągu. Brakowało minuty, a by się spóźnili. Hugo, James i inni uczniowie machali z pociągu do swoich rodzin.
Miejsca były wszędzie zajęte, więc poszli na koniec pociągu.
- Hugo, tu jest wolny przedział.
- Ciekawe kiedy przywiozą słodycze...
- Może wyjdę i poszukam wózka?
- O, dobry pomysł. Weż mi trzy czekoladowe żaby i fasolki wszystkich smaków.
Idąc James wpadł na jakąś dziewczyne. Miała piękną, jasną twarz i długie, czarne włosy. Szła z jakimś chłopakiem. Byli do siebie podobni. James pomyślał, że to rodzeństwo i miał rację.
- Oj, przepraszam.
Dziewczyna uśmiechnęła się.
- Och, ty jesteś James, syn Harry'ego Potter'a, tak?
- Tak.
- Ja jestem Alice, a to mój brat bliźniak Scott. Jesteśmy na drugim roku. Wiele słyszałam o Twoim ojcu. O jego bohaterstwie i w ogóle... Jak zabił Lorda Voldemorta.
- Tak, pełno jest o nim w różnych książkach. W jakim jesteście domu?
- W Slytherinie. Scott- zwróciła się do brata- a może usiądziemy w przedziale razem z Jamesem?
- Nie, Alice, nie możemy. Powiedziałem reszcie że do nich dojdziemy.
- To może ty James, usiądziesz z nami w przedziale?
- Nie, ja siedzę ze swoim kuzynem. Przykro mi.
- Przepraszam- odezwał się Scott- musimy już iść.
- No to na razie - pożegnała się dziewczyna.
James usłyszał jeszcze jak Scott mówi "Nawet nie próbuj". W drodze do przedziału zastanawiał się o co z tym chodziło.
- A gdzie żaby i reszta słodyczy?
- Yyy... Zapomniałem.
- Jak mogłeś iść po słodycze i zapomnieć ich kupić?
- No nie wiem. Szedłem no i wpadłem na taką dziewczynę. Miała na imię Alice i była z bratem. Zaczęliśmy rozmawiać no i wiesz... Zapomniałem.
Hugo zaczął czytać Proroka Codziennego zabranego z domu. Za chwilę podeszła grubsza kobieta z wózkiem ze słodyczami. Kupili trochę i zaczęli rozmawiać.
- Ta Alice była trochę tajemnicza. Niby miła, ale coś było w niej niepokojącego.
Hugo nie odpowiedział i siedzieli przez chwilę w milczeniu.
- Hugo, jak nazwać swoją sowę?
- Nie wiem. Nie jestem dobry w wymyślaniu imion. Popatrz w książkach.
- Sprawdze w bibliotece w Hogwarcie. Może założymy już szaty? Robi się późno. Chyba niedługo będziemy wysiadać.
Zaczęli się ubierać. James spojrzał na przerażoną minę Hugo, który zaraz powiedział
- O nie! Moja szata jest cała podarta i poplamiona!
- Nie martw się. Na pewno da się z tym coś zrobić. Ale kto to zrobił. Przecież cały czas ktoś pilnował walizek.
- No wiesz... Jak poszedłeś szukać wózka ze słodyczami, to musiałem wyjść do łazienki.
- I zostawiłeś walizki same w przedziale?
- No, tak jakby.
- Pójdę poszukać nauczyciela. Napewno jakiś z nami jedzie. A ty nie wychodź.
James poszedł na przód pociągu. Zobaczył garbatego staruszka, o ponurym wyrazie twarzy. Nie wyglądał na przyjaznego. Harry wcześniej już o nim słyszał i zdziwił się że dyrektor jedzie pociągiem razem z uczniami.
- Przepraszam. Pan to dyrektor Hump?
- Tak, to ja.
- Ktoś zniszczył szatę mojemu koledze, ale nie bardzo wiemy jak ją naprawić.
- Zaraz kogoś zawołam- odpowiedział- Nathalio! Pomożesz chłopcom?
- Tak, już idę.
Nathalia okazała się młodą nauczycielką zaklęć. Miała krótkie, sterczące, blond włosy i przyjazną twarz. James zaprowadził ją do przedziału.
- Nie wygląda za dobrze- powiedziała patrząc na szatę- ale da się naprawić. Reparo- machnęła różdżką i szata wyglądała jak nowa.
- Dziękujemy.
- Nie ma sprawy.- uśmiechnęła się i poszła.
- Ciekawe kto zniszczył tą szatę...
- Naprawdę się nie domyślasz?- zapytał James- to na pewno Scorpius. Mnie bardziej zastanawiają te bliźniaki.
Do przedziału wszedł Teddy Lupin. Był to wysoki Puchon. W tej chwili miał czarne włosy i niebieskie oczy.
- Cześć chłopaki.
- O, znowu inny kolor włosów- zauważył Hugo- Fajnie być metamorfomagiem... Możesz w każdej chwili zmienić wygląd. Też bym tak chciał.
- Często mi się przydaje. Acha! Miałem wam powiedzieć. Przygotujcie się bo zaraz będziemy na miejscu. Idę poinformować innych- a za chwilę dodał bardziej do siebie- Po co ja zgodziłem się być prefektem... Tyle obowiązków...
- Nie mogę się doczekać uczty- powiedział Hugo.
- Wytłumacz mi coś Hugo. Ciągle myślisz o jedzeniu i zawsze jesteś głodny. Jak to możliwe?
- No nie wiem... Tak jakoś. Chyba po prostu lubię jeść.
- A wcale nie tyjesz...
Pociąg zatrzymał się na stacji w Hogsmeade. Wyszli na zewnątrz. Do łódek zaprowadził pierwszoroczniaków dyrektor.
Gdy zobaczyli zamek James powiedział
- Czuję, że to będzie niesamowity rok.
- W jakim znaczeniu? Dobrym czy złym?
- Raczej dobrym.
Gdy dopłynęli dyrektor zaprowadził ich pod bramę gdzie czekała na nich...
-----------------------------------------------------------------------------

Wchodźcie też na drugiego bloga http://patrycja-patixd.blogspot.com/. :)

3 komentarze:

  1. całkiem fajny rozdziałek :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czekam na więcej rozdziałów :)
    Zapraszam do mnie

    OdpowiedzUsuń
  3. hejka nominuję cię do Liebster Awards
    Wejdź na http://myworldismovie.blogspot.com/ (mój blog)
    A dowiesz się więcej ;)

    OdpowiedzUsuń